Kinia:*
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
O mnie
Kinia0408
24
,
Piekne miejsce na Mazurach
Słówko o mnie
Hmm... Skomplikowana... nerwowa... wymagająca... naiwna i wrażliwa...
Zobacz mój profil
Notki
2010-02-26 Przyjaźń polega na samotności i Pieniążkach!!!!

  Hmm... dzisiejszy wpis będzie poświęcony Mojej refleksji na temat Przyjaźni... 
   Przytoczę sytuację sprzed ponad 3 lat... Miałam własne mieszkanie, na brak pieniędzy nie mogłam narzekać. Na 1wszym miejscu w Moim życiu była przyjaźń. Byłam na każde zawołanie. Ktoś kichną a Ja juz byłam przy nim z chusteczką, ktoś nie miał kasy służyłam pomocą, inna miała problem z zazdrosnym chłopakiem oczywiście wszystkiego wysłuchałam i starałam się doradzić, tak czy siak dążę do tego,że byłam otoczona dość dużą grupką "przyjaciół" którzy byli dla Mnie cholernie ważni!!!!  Później sprawy nieco się zmieniły. Wpadłam w chory związek przepełniony złością,zazdrością,kłamstwami,brakiem zaufania i zrozumienia sprzedałam mieszkanie i przeprowadziłam się ok 100km dalej wraz z Moją nie udaną miłością. ukrywałam to,że utrzymuje kontakt z przyjaciółmi,nie mogłam nawet wysłac do zadnej smsa bo zaraz były by podejrzenia i kłótnia. Jednym słowem miałam przesrane. Zapomniałam dodać ze mniej więcej po pół roku związku pokłóciłam się z moimi "przyjaciółkami " o to że rozmawiam z byłym chłopakiem jednej z nich i ze od kiedy jestem z Łukaszem zadziej się widujemy. (ciężko się widywać cześciej jeśli mieszka sie 100km dalej i ma sie nad soba chorobliwie zazdrosnego kolesia). No tak czy siak pewnego kwietniowego po południa spakowałam się zadzwoniłam do Adama (to ten były jednej z moich kolezanek) On przyjechał ze swoją nową dziewczyną , pomogli mi sie pozbierac do konca i przywieźli do domu:)  I tak zaczął się nowy rozdział w moim życiu!!!! (ten lepszy) Pogodzilam się z dziewczynami poznałam Marcina zaręczyliśmy się i znowu zaczeły się jakieś nieporozumienia. Marcin jest człowiekiem który wręcz nalega na to zebym utrzymywała kontakt z przyjaciółmi. Ale teraz wszystko sie zmieniło. Ja już nie mam własnego mieszkania, pieniędzy których kiedyś miałam w nadmiarze i tyle czasu dla przyjaciół ile miałam 3 lata temu. Po za tym prawie wszyscy sie porozjeżdzali. Mój najlepszy kumpel studiuje w Warszawie Monia też. milka w Poznaniu,Madzia w Gdańsku i tak zostały mi tu tylko 3 owieczki. Wszystkie są singielkami i 3mają się razem. Kiedyś chociaż co dwa tygodnie przyszly na ploteczki, wypić winko i pogadać o niczym .Teraz kiedy się pytam czy wpadna słyszę ze jakoś nie długo. I oczywiście nie ma ich. jedna z nich latem zaczęła się spotykac z pewnym chłopakiem, On bardzo polubił się  z Moim Marcinem. Wtedy  Asia często pisała czy się spotkamy, we czworo. Przychodzili razem i wogle czułam ze mam z nia swietny kontakt. Po ich rozstaniu szybko zmieniły sie reguły. Ja nie wiem czy to Ja jestem jakas dziwna czy huj wie!!!! Siedze całymi dniami sama. dzien w dzien wszyscy mają to w dupie. Zadna nie napisze chociaz głupiego smsa czy cos. A jak je spotkam przypadkiem na miescie to mają cos pilnego do załatwienia i sie spieszą. Jebać to!!!! Przyzwyczaiłam się juz do tych 4 scian!!!! Nikt nie musi mnie odwiedzać!!!! Samej mi dobrze. A zresztą mam Marcina. Wniosek z mojej przydługiej wypowiedzi jest taki, że jeśli masz pieniadze i jestes singielka masz tez wielu przyjaciół.. 
      Kinia:*

2010-02-15 I odwrotu nie ma:)) hehe

Byliśmy dziś wpłacić zaliczkę za salę weselną:)) Ach... nie mogę uwierzyć,że będę mężatką:)) Mam nadzieję,że nigdy tej decyzji nie pożałuje:)) Mam jakieś dobre samopoczucie dziś:)) Mam wspaniałego "przyszłego" męża, kochanych przyjaciół i cudowną rodzinkę:)) A pro po przyjaciół... Mam mały kryzys z jedną z przyjaciółek z która przyjaźnie się kupe lat...:( Głupi powód i głupia sytuacja... ale jesteśmy na dobrej drodze by wszystko wróciło do normy:)) Czas pokaże... Ostatnio co raz więcej myślę o ślubie... chciałabym ze wszystkimi żyć w zgodzie i cieszyć się tym z Moimi Pszczółkami:)) 
   Tak naprawdę najbardziej będzie brakowało mi w tym dniu  Mojego młodszego brata:(( Nie żyje:(( od kilku miesięcy:( Sam wybrał śmierć:(( Ach Kamil... No ale nie chce się tu zaraz rozczulicć i zasmucić:)) Popisze o tym innym razem:)) Pozdrawiam :*
                Kinia:*

2010-02-14
Ach...
2010-02-14 :/ cholera!!!!
 No tak i wszystkie moje postanowienia noworoczne szlag trafil!!!  Zaczęło się od czwartku:/  "tłustego czwartku" pozwoliłam sobie na troszkę więcej niż zwykle,ale odpokutowałam na basenie ponad 2 godziny:))  W piątek zamiast na fitness poszłam na domówke do kolegi:/ czyli zamiast intensywnych ćwiczeń wlałam w siebie prawię dwie butelki wina:(  A sobota... no cóż... zorganizowaliśmy z Marcinem obiad u Mojej babci (która mnie wychowała) i zaprosiliśmy Jego rodziców. Tak więc jak można się domyślić pochłonęłam z milion kalorii!!!!! Kiedy dzisiaj rano stanęłam na wagę,aż łzy mi do oczu napłyneły!!! 2KG WIĘCEJ!!! Ale to jeszcze nie wszystko... dzisiaj walentynki wiec mój Marcin razem z koleżanki chłopakiem robią dla nas romantyczną kolacje przy winku:/ Kochani są... ale jak pomyśle, że Moje wszystkie starania idą na marne to jestem zła. A do ślubu już tak nie wiele zostało....:/ No nic jutro fitness i mała głodówka jednodniowa:))  Cel 50Kg!!! Aktualna waga 54kg!!!waga sprzed tygodnia 52kg!!! 
                                  Kinia:*
2010-02-10 :)
Ach spędziłam dzisiaj dzień w Mrągowie u znajomych:) Urodziło im się dziecko tydzień temu:) Chłopiec <Alex>  Jest taki maleńki i słodki... Aż zapragnełam zostać mamusią:) heh ale wiem,że na razie to nie realne:/ ... Może tak ze dwa lata po ślubie:)) 
    No nic idę w końcu coś zjeść :)) Wieczorem fitness później prysznic dobry film i do łóżeczeka poleniuchować:))) 
                                          Kinia:*
2010-02-09

Właściwie nie wiem od czego zacząć :) Moje życie to jeden wielki bałagan heh;)  Dokładnie za 206 dni będę mężatka:) Marcin to jedna z tych rzeczy w Moim życiu która mi się udała:) (a nie było ich wiele:/)  Zaczeło się tak nie winnie...Lato 2008r. dokładniej początek lipca...zwykły wypad ze znajomymi z pracy do dyskoteki... nie udany taniec (bo nie urywam,że Marcin nie jest w tym najlepszy) kilka spotkań i o to i 10 października na weselu u znajomego Marcin oświadczył mi sie w towarzystwie 100 osób:) Ach Było pięknie ... Wiele w życiu przeżyłam, ale przy Marcinie zapominam o wszystkich niepowodzeniach jakie Mnie spotkały... sprawia,że jestem naprawdę szczęśliwa... 
  I to by było na dzisiaj tyle... Jutro się odezwę :* Teraz prysznic i spaciu:) 
                                         Kinia:*

2010-02-09 Szczęście zdobywa się pod warunkiem, ze się go nie pragnie zdobyć.

Hmm...

Księga gości
 
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
1211
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
0
Zobacz serwisy INTERIA.PL